Jacek Sutryk o Ukraińcach, legalizacji pobytu oraz planach na przyszłość

Інтерв’ю українською

Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk porozmawiał z redaktorem naczelnym ukraińskiego informacyjnego portalu InPoland.net.pl i opowiedział o swoim przywiązaniu do Ukraińców, miłości do barszczu, a także ujawnił kilka swoich sekretów. Tak więc, spieszymy się podzielić się tymi informacjami z wami.

Prawdopodobnie każdy, kto choć raz był we Wrocławiu, zna tę osobę. Jacek Sutryk od listopada 2018 jest Prezydentem Wrocławia. Zauważmy, że oprócz swojej działalności zawodowej, Prezydent Wrocławia jest ciekawym rozmówcą i osobą empatyczną.

Jak Pan sądzi, czym Wrocław przyciąga migrantów, dlaczego Ukraińcy wybierają właśnie Wrocław?

-Wrocław od dawna jest znany jako miasto równości, wolności i otwartości. A ja takie właśnie postrzeganie Wrocławia zamierzam wzmacniać. Ludność pochodzenia ukraińskiego szuka u nas swojego miejsca na ziemi, bo tworzymy przyjazną społeczność. I, co ważne, wspólnie chcemy tworzyć Wrocław. My nie realizujemy działań na rzecz mniejszości ukraińskiej, lecz „z” mniejszością ukraińską. To subtelna różnica z językowego punktu widzenia, lecz kolosalna w sensie ludzkim. Organizujemy konsultacje społeczne i powołaliśmy pełnomocnika ds. mieszkańców pochodzenia ukraińskiego — Olgę Chrebor.

Po to właśnie, by zadbać o problemy Ukraińców, ale też współtworzyć ich nową życiową przestrzeń. Nie jest to martwe stanowisko, lecz pełne życia i działania, bo Olga od wiosny odbyła już przeszło 100 spotkań z przedstawicielami instytucji samorządowych i organizacji pozarządowych, a także debat publicznych oraz indywidualnych rozmów o potrzebach ukraińskich migrantów, ukraińskiej mniejszości i polsko-ukraińskim dialogu.

Czy często spotyka się Pan z obywatelami Ukrainy w swoim życiu? Gdzie? Czy dużo jest wśród Pana znajomych Ukraińców?

Kiedyś powiedziałem, że moją rodziną jest ponad 700 tysięcy wrocławianek i wrocławian. Obywatele Ukrainy stanowią coraz większy procent tej liczby. A więc spotykam się z Wami codziennie, dosłownie wszędzie. I są to spotkania bardzo budujące.

Jak Ukraińcom i Polakom mieszkając razem we Wrocławiu osiągać wspólnie sukcesy?

A czy Polacy nie osiągają sukcesów na Wyspach Brytyjskich? Wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi, dodatkowo Polacy i Ukraińcy to społeczności sąsiadujące, operujące bardzo podobnymi językami. Nic, tylko wspólnie się rozwijać. Chcę, byście dzielili się z nami swoimi inicjatywami, pomysłami, byście współtworzyli miasto i brali aktywny udział w ruchu obywatelskim. Zresztą zachęcaliśmy ukraińskich wrocławian do współdecydowania o Wrocławskim Budżecie Obywatelskim – specjalnie dla obcokrajowców stworzona była możliwość głosowania na podstawie paszportu, a komunikaty o głosowaniu zostały przełożone na język ukraiński.

Czy Pana zdaniem Ukraińcy pomogą w budowaniu współczesnego Wrocławia?

Jestem o tym przekonany. Ale nie zostawiamy tej sprawy samej sobie. W kooperacji z organizacjami pozarządowymi i w partnerstwie z Gminą Wrocław udało się już uzyskać środki na szereg działań na rzecz migrantów z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji. Wspólnie z pozarządowymi partnerami zaplanowaliśmy działania integracyjne – zarówno dla naszych gości z zagranicy, ale i społeczeństwa przyjmującego. To także spotkania informacyjne i adaptacyjne, działania wspierające dla uczniów obcojęzycznych, w szczególności przygotowanie asystentów międzykulturowych do pracy we wrocławskich szkołach.

Z myślą o przyjeżdżających do Wrocławia udało nam się uruchomić w 7 szkołach klasy przygotowawcze dla dzieci obcokrajowców. Przeciwdziałamy także mowie nienawiści, dlatego w lipcu rozwiązaliśmy pochód narodowców, który — jak się okazało — tylko w teoriimiał oddawać hołd ofiarom ludobójstwa na Wołyniu. Podejmujemy działania na wielu płaszczyznach, abyśmy Wrocław budowali wspólnie.

Jaki wkład finansowy (a bardziej podatkowy) wnoszą Ukraińcy? Czy jest jakaś informacja ile mieszkańcy Wrocławia obywatelstwa ukraińskiego płacą podatków, zwłaszcza ten najważniejszy dla samorządu Wrocławia — PIT?

Ten wkład jest znaczący, ale – proszę mi wierzyć – w ludności ukraińskiej żyjącej we Wrocławiu nie widzę w pierwszej kolejności wpływów do kasy miasta. Owszem, Wasza obecność to też pieniądze powiększające miejski budżet czy też trafiające do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ale nie tylko. Migracja z Ukrainy to także szansa rozwojowa Wrocławia ze względu na tendencje demograficzne, których doświadcza cała Polska. Samorządy są świadome tego, jak ważni są dla nas imigranci z Ukrainy. Potrzebujemy Waszych umiejętności, wiedzy, sumienności. Ukraińcy we Wrocławiu to pracownicy, ale też kulturowo-społeczna tkanka miasta.

Dotychczas Wrocław był, jak to czasem nazywają socjolodzy, „wielokulturową kanapką”, czyli historycznie zmieniała się jego struktura tożsamościowa: była „warstwa” czeska, niemiecka, powojenna mieszanka. Dziś Wrocław jest wielokulturowy tu i teraz, także dzięki obywatelom Ukrainy. Miasto różnorodne, miasto otwarte, to miasto nowoczesne, twórcze i kreatywne – takiego Wrocławia wszyscy pragniemy.

Czy ma Pan feedback od obywateli Ukrainy, którzy mieszkają we Wrocławiu? Wie Pan, o czym najczęściej mówią?

Oczywiście, że mam, bo moim łącznikiem jest m.in. wspomniana Olga Chrebor. Wiem, że pierwszym i ostatnim motywem przewodnim każdej rozmowy, debaty, konsultacji jest kwestia legalizacji pobytu, przedłużające się procedury w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim i brak jakiejkolwiek komunikacji ze strony DUW. Zapewniam, że zwracaliśmy poprzedniemu Wojewodzie uwagę na tę kwestię. Chciałbym jednak wyjaśnić wszystkim osobom, które przechodzą gehennę kolejkowo-legalizacyjną – województwo i gmina miejska, na której czele stoję ja jako Prezydent Wrocławia, to inne szczeble administracji samorządowej. Wielokrotnie deklarowałem Wojewodzie wsparcie, lecz mówiąc wprost może to być tylko wsparcie miękkie – wspieranie imigrantów w prawidłowym przygotowaniu wniosków, konsultacje prawne, infopunkty. I to robimy. Nie możemy jednak np. przekazać środków na zatrudnienie dodatkowych inspektorów w DUW, bo nie jest to zgodne z polskim prawem. Z przepustowością dokumentów w swoim urzędzie Wojewoda musi poradzić sobie sam.

Zdaję sobie też sprawę, że potrzeby nowych mieszkańców różnią się od siebie. Niektórzy obcokrajowcy już tu przetarli szlaki, inni dopiero poznają ścieżki i się ich uczą. Najważniejszy jest dla nich proces szybkiej adaptacji w nowym mieście. Z kolei przedstawicielom mniejszości ukraińskiej, którzy w Polsce się urodzili  zależy na realizacji inicjatyw kulturalnych, działań o charakterze międzynarodowym budujących polsko-ukraiński dialog i wspieraniu projektów pozwalających zachować ich tożsamość.

Nasze działania generalnie są wielotorowe, właśnie po to, by stworzyć ofertę dla całej społeczności ukraińskiej. Z myślą o obcokrajowcach uruchamiamy punkt WroMigrant we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego, w którym będzie można uzyskać odpowiedź na wszystkie pytania związane ze sprawami urzędowymi (legalizacja pobytu i pracy, przedłużenie wizy, uzyskanie obywatelstwa itp.), codziennymi (służba zdrowia, edukacja itp.) oraz wymagającymi poradnictwa prawnego. Rozumiem, że dostęp do poradnictwa jest kluczowy dla obcokrajowca po raz pierwszy stykającego się z nowym krajem i miastem, dlatego stworzyliśmy miejsce, gdzie każdy otrzyma kompleksową pomoc.

Reagujemy na kolejne wyzwania – we wrocławskich podstawówkach już dziś uczy się blisko 1900 obywateli Ukrainy. Zatem kolejnym ważnym krokiem w obszarze edukacji obcokrajowców i elementem adaptacji dzieci w szkołach będzie przygotowanie kadry asystentów międzykulturowych i wprowadzenie ich w system edukacyjny. To zadanie na najbliższe dwa lata.

-Jakie miejsce Ukraińców we Wrocławiu Pan widzi przypuśćmy za 5-10 lat? Jaka będzie ich rola w życiu Wrocławia?

Miejsce Ukraińców w życiu Wrocławia? Wrocław to miasto ludzi wolnych –to nie Prezydent wyznacza role mieszkańcom. Każdy wrocławianin swoją rolę wybiera sam. Chcę, abyście byli równoprawnymi i aktywnymi obywatelami tego miasta, tu piłka jest po Waszej stronie boiska. Inna sprawa, że projektując przyszłość i mówiąc o „równoprawnym obywatelstwie” miasta znów częściowo dotykamy spraw legalizacji pobytu. Status ciągłej niepewności na pewno nie sprzyja w budowaniu stałej relacji z miejscem zamieszkania. Wiele zależy od działań na szczeblu państwowym.

Pamiętajmy, że polityka migracyjna to zadanie rządu, a nie władz samorządowych. To na poziomie państwa tworzone są regulacje kluczowe z punktu widzenia obcokrajowców: dotyczące zezwoleń, które umożliwiają obcokrajowcom zamieszkanie i życie w Polsce, rodzaju wiz zezwalających na wjazd, pozwoleń na pobyt, zezwoleń na zamieszkanie na czas nieograniczony, nabycia obywatelstwa. Zatem trzeba się zająć lobbingiem na rzecz opracowania racjonalnej, wielowymiarowej ustawy migracyjnej. A jeśli zabraknie woli politycznej na szczeblu rządowym do uchwalenia takiej ustawy, to i tak dalej będziemy robili to, co do tej pory, czyli rozwijać naszą lokalną, wrocławską strategię dialogu międzykulturowego i politykę integracji.

— W Dzień Niepodległości 11 listopada we Wrocławiu odbyło się sporo pięknych wydarzeń. Jednak wieczorem w mieście było „gorąco”. Jak Pan skomentuję tą sytuacje?

Skomentuję ją w sposób konkretny i zdecydowany. Otóż we Wrocławiu nie ma i nie będzie przyzwolenia na łamanie prawa, na chuligaństwo, a także na zachowania antysemickie i ksenofobiczne. Jeszcze w trakcie kampanii wyborczej deklarowałem, że bezpieczeństwo w mieście będzie dla mnie najwyższym priorytetem. I pozostaję temu zapewnieniu wierny, twardo reagując na każde odchylenie od norm przyjętych w cywilizowanym świecie. Możecie mieć pewność, że każde zgromadzenie, podczas którego dojdzie do bandyckich zachowań, zostanie rozwiązywane. I nie jestem w tym postanowieniu odosobniony, bo nasze racje uznają sądy. To cieszy!

Wygrywamy kolejne procesy, czym wymiar sprawiedliwości potwierdza słuszność drogi, którą obraliśmy. Postępujemy zgodnie z literą prawa, ale i z szacunkiem dla wolności zgromadzeń, będących fundamentem demokracji. Wiem, że niemal cała społeczność Wrocławia wyznaje te zasady, a jakiś promil ludzi nie zamaże faktycznego wizerunku Wrocławia.

— Lwów – miasto partnerskie Wrocławia. Czym wspiera Wrocław ukraińskie miasto, a co wrocławianie dostają w zamian? Czy planuje się pogłębiać współpracę miast? W gospodarce? W kulturze?

-Przypominam, bo to znamienne, że swoją pierwszą wizytę jako prezydent Wrocławia złożyłem właśnie we Lwowie. To pokazuje więź łączącą oba miasta. Zresztą we Lwowie byłem już wiele razy, bo to moja ukochana destynacja. Piękne miasto i piękni ludzie. Po prostu wiem, że zawsze spotkam tam osoby dobre, otwarte i myślące z miłością o swojej małej ojczyźnie. Jeszcze nie wszystko mogę zdradzić, ale rąbka tajemnicy uchylę – w 2020 roku naszą świetną współpracę zamierzamy podkreślić w sposób wyjątkowy.

A, póki co, tradycyjnie wspieramy działania kulturalne, inicjatywy i projekty mające na celu współpracę międzykulturową, realizowane przez wrocławskie środowisko pozarządowe takie jak: Wrocławska Kutia, Festiwal VivaUkrainaVivaPolonia, Dzień Niepodległości Ukrainy, Festiwal Kalejdoskop Kultur, Festiwal Twórczej Współpracy WrocloveUkraina.

— Ukraińskie Państwo już dawno zapowiada otwarcie we Wrocławiu w pełni funkcjonalnego Konsulatu. Czy miasto znalazło i zaoferowało pomieszczenie z niezbędnymi warunkami? Czy są jakiś problemy oprócz finansowania po stronie ukraińskiej?

Z Jego Ekscelencją Ambasadorem, Andrijem Deszczycią rozmawiałem całkiem niedawno. O sytuacji społeczności ukraińskiej we Wrocławiu, ale też o planach otwarcia w naszym mieście Konsulatu Generalnego. Negocjacje w tej kwestii prowadzone są już od dłuższego czasu na różnych szczeblach, a ja deklaruję podjęcie wszelkich możliwych działań, które przyspieszyłyby realizację przedsięwzięcia. Jesteśmy to po prostu winni tak licznej grupie mieszkańców naszego miasta, których odwiedzają dziesiątki tysięcy rodzin, bliskich i przyjaciół. Jego Ekscelencja Ambasador Andrij Deszczycia wspiera nasze starania, a ostatnie słowo będzie należało do ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

— Jak często Pan bywa na Ukrainie? Czy odpoczywał Pan kiedyś na Ukrainie? Gdzie?

Powiem tak – każda moja robocza wizyta na terenie Ukrainy nosi znamiona podróży z elementami wypoczynku. Bo najlepiej odpoczywam pracując pośród ludzi przyjaznych i życzliwych. A tacy jesteście.

— Czy próbował Pan ukraińskiej kuchni? Może spodobało się Panu jakieś danie?

No co za pytanie… Ja jej smakuję regularnie! Uwielbiam barszcz ukraiński, najlepiej ze śmietaną, maźniętą pośrodku talerza. Nie zdajemy sobie chyba sprawy, że narodowe przysmaki Polaków są jednocześnie narodowymi potrawami Ukraińców i odwrotnie.

Nie tak jest z kapuśniakiem, gołąbkami z mięsem, pierogami czy plackami ziemniaczanymi? Łączy nas jednak wiele więcej niż pyszna kuchnia i obserwuję to każdego dnia na wrocławskich ulicach.

Przed nami święta – więc chciałbym wykorzystać naszą rozmowę, aby złożyć życzenia naszym przyjaciołom z Ukrainy – życzę Wam, aby czas świąt był okresem rodzinnych, ciepłych rozmów, pełnych miłości i radości, a sylwestra świętujmy wspólnie – oczywiście na wrocławskim Rynku!

zdj. Departament Prezydenta

Wywiad: Oleksandr Martyniuk, Oksana Navrotska

Redaktor ukraińskiego informacyjnego portalu w Polsce inPoland.net.pl Motto: Kto chce szuka sposobu. Kto nie chce szuka powodu. Hobby: nauki ścisłe, astronomia, Formula – 1, jazda na rowerze

Добавить комментарий

Ваш e-mail не будет опубликован. Обязательные поля помечены *