W tym sezonie w składzie Śląska coraz więcej minut na boisku dostaje pomocnik Yehor Szarabura. Wcześniej grał w ukraińskich klubach, a kilka lat temu dołączył do drużyny z Wrocławia, gdzie stopniowo zbliża się do zdobycia miejsca w podstawowym składzie.
Wcześniej grałeś w młodzieżowej drużynie Karpat Lwów i w Mikołajowie. Opowiedz o swoich początkach w piłce nożnej.
Zacząłem grać w piłkę nożną w wieku 6 lat, występowałem w Mikołajowie. Mój tata i brat też są piłkarzami, więc nie miałem zbytniego wyboru.
Najpierw grałem w akademii mykołajowskiego Torpedo do 13 roku życia, a stamtąd przeniosłem się do Karpat U-15, ale trudno mi było utrzymać się w drużynie. Nie układały się nam relacje z trenerem, klub chciał stawiać na wysokich graczy, a ja nie spełniałem tych wymagań.
Potem wróciłem do Mikołajowa, spędziłem tam dwa lata w drużynach U-16 i U-17, zacząłem strzelać gole i dobrze się zaprezentowałem. W pewnym momencie zostałem bez drużyny, przez jakiś czas grałem za miasto i region.
Wraz z rozpoczęciem wojny postanowiłem spróbować swoich sił w Europie. Najpierw wyjechała moja dziewczyna, teraz już narzeczona, wraz z rodziną, a potem przyjechałem ja. Ponadto jej ojciec mieszkał już od kilku lat w Polsce, więc jej rodzina zaprosiła mnie do siebie.
Najpierw trenowałem w Tychach. Razem z dziewczyną poszliśmy na stadion lokalnego GKS-u i zobaczyliśmy dwóch trenerów. Wtedy jeszcze nie mówiłem zbyt dobrze po polsku, ale ona uczyła się tego języka na Ukrainie i powiedziała, że jestem piłkarzem, a oni zaprosili mnie na testy do drużyny U-19.
Zostałem przyjęty i zacząłem trenować z drużyną, ale z powodu problemów z rejestracją nie mogłem grać, więc po kilku miesiącach opuściłem klub. Jestem bardzo wdzięczny za szansę, którą mi dał.
Agent powiedział mi, że jest opcja ze Śląskiem, gdzie spodobałem się trenerowi i zaproponowano mi pierwszy kontrakt. Na początku był trudny okres adaptacji do nowego kraju, języka, ale stopniowo awansowałem do rezerw.
Po meczu ze Ślęzą, w którym strzeliłem dwa gole i na którym byli obecni ówczesny główny trener Jacek Magiera i dyrektor sportowy David Balda, zaproszono mnie do gry w pierwszej drużynie.
Dlaczego Jacek Magiera nie dawał ci wtedy więcej minut na boisku?
Być może byłem jeszcze zbyt niedoświadczony, aby grać w pierwszym składzie, ale jestem bardzo wdzięczny trenerowi za to, że pozwolił mi zadebiutować w Ekstraklasie.

Jak ci się podoba miasto, czujesz się tu komfortowo?
Pierwsze dwa lata były trudne. Bardzo dużo pracowałem nad sobą – przychodziłem pierwszy i wychodziłem jako ostatni z treningów, siłowni.
Tęskniłem za rodzicami, zwłaszcza za tatą, którego nie widziałem praktycznie od początku wojny. Cieszę się, że przynajmniej mama ma możliwość przyjeżdżać od czasu do czasu.
Ale w drużynie przyjęto mnie świetnie, więc nie było źle, ale też nie było łatwo.
Negocjacje dotyczące nowego kontraktu były trudne, czy udało się szybko dojść do porozumienia?
Rozmawialiśmy z klubem przez kilka miesięcy, ale udało nam się dojść do porozumienia i to jest najważniejsze.
Czy Oleksandr Gavrylenko i Yehor Matsenko pomagali ci w adaptacji?
Oczywiście. Kiedy dowiedziałem się, że Yehor Matsenko gra w Śląsku, zaczęliśmy się komunikować. Razem zaczynaliśmy występy w drużynie rezerwowej, a potem on zaczął regularnie grać w pierwszej drużynie.
Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, bardzo mi pomaga zarówno w szatni, jak i na boisku.
Pytanie dotyczące twojego taty, który również był kiedyś piłkarzem. Analizujecie razem twoje mecze, może daje ci jakieś rady?
Tak, to bardzo pomaga. Zadaję mu wiele pytań.
Jak obecnie wyglądają Twoje perspektywy w drużynie?
Chciałbym strzelić więcej bramek i zaliczyć wiele asyst, a także wrócić do Ekstraklasy.
Czego nauczyłeś się już od Ante Simundzi?
Trener wykonuje świetną pracę, przede wszystkim w kontekście taktyki. Jeśli mówić wyłącznie o mnie, to zacząłem częściej wchodzić do środka i faktycznie grać jako środkowy pomocnik w niektórych sytuacjach, uczyć się czegoś nowego i to jest dobre.
Co dały ci występy w drugiej drużynie jako piłkarzowi?
Udało mi się dobrze zaprezentować dzięki dobrym wynikom i to właśnie pozwoliło mi uzyskać możliwość gry w pierwszej drużynie.
Jakie były twoje odczucia po debiutanckim golu dla pierwszej drużyny na własnym stadionie?
Po prostu latałem po boisku, to były niezapomniane emocje. Cieszę się, że udało mi się przede wszystkim sprawić radość rodzicom, ponieważ bardzo czekaliśmy na ten moment.

Czy ktoś z młodzieżowych reprezentacji Ukrainy dzwonił do ciebie lub pisał przez cały ten czas?
Nie, nikt się ze mną nie kontaktował.
Jak opisałbyś swój styl gry i na jakiej pozycji na boisku czujesz się najlepiej?
Myślę, że lewego skrzydłowego. Jeśli chodzi o styl, to jako swoje główne atuty mogę wymienić szybkość, mocny strzał i drybling.
Na ile realny jest szybki powrót do Ekstraklasy?
Uważam, że można to zrobić już w tym sezonie. Na pewno zakończymy rozgrywki co najmniej w strefie baraży o awans.
Co chciałbyś powiedzieć kibicom?
Na stadionie zawsze panuje wspaniała atmosfera, przychodzi bardzo wielu kibiców i gra przed nimi to czysta przyjemność i bardzo im za to dziękuję.
Jakie są Twoje osobiste cele na obecny sezon?
Chcę grać jak najwięcej w podstawowym składzie Śląska, pomóc mu wrócić do Ekstraklasy i zdobyć wiele bramek i asyst.
Foto: Adriana Ficek


