Białoruski raper Max Korzh wywołał nie lada zamieszanie wśród mieszkańców Warszawy w dniach 8-9 sierpnia. Zaczęło się od nielegalnego masowego wydarzenia na warszawskiej Woli, gdzie raper dał koncert, o którego zajściu nie poinformował władz miasta, co jest karalne. Wokalista jest lubianym i popularnym raperem, który otwarcie sprzeciwia się reżimowi Alaksandra Łukaszenki i rosyjskiej agresji na Ukrainę, ponadto apeluje o utrzymywanie przyjaznych relacji między Polakami a Ukraińcami.
W piątek 8 sierpnia mieszkańcy warszawskiej Woli, a dokładniej ulicy Ordona i okolic zaapelowali do służb o zapanowanie nad sytuacją na terenach kolejowych , na których pojawili się Korzh i jego fani. Narzekali na hałas, tłumy na ulicach i chuligańskie zachowania, mieszkańcy nie stronili również od wyrażania swojego niezadowolenia w mediach społecznościowych.
Burmistrz dzielnicy Wola, Krzysztof Strzałkowski poinformował, że policja wystawiła uczestnikom wydarzenia 25 mandatów i zatrzymała dziewięcioro z nich za posiadanie narkotyków. Ponadto do posprzątania ogromnego bałaganu, który zostawili po sobie słuchacze zostały wezwane służby porządkowe, za których pracę zapłacić ma organizator, czyli raper.
Mężczyzna zachęcając do wzięcia udziału w imprezie napisał, iż miejsce na którym ma się ona odbyć to teren prywatny, dlatego nie ma obaw przed interwencją policji. Mylił się, gdyż przed organizacją imprezy masowej konieczne jest powiadomienie odpowiednich organów i otrzymanie zgody na jej przeprowadzenie, niezależnie od tego, czy znajdować ma się ona na terenie prywatnym czy użytku publicznego.
To nie koniec kontrowersji związanych z osobą białoruskiego rapera. Następnego dnia Max Korzh dał koncert na Stadionie Narodowym, przed rozpoczęciem którego wielu fanów zaczęło przeskakiwać za bramki dzielące trybuny od płyty i wywoływać zamieszanie. Nie obyło się bez rękoczynów z policją, konieczna była również interwencja służb z pałkami w hełmach. ,,Dzicz”, ,,bydło” – tak określali chuliganów inni uczestnicy koncertu. Organizatorzy poinformowali, że jeśli uczestnicy wydarzenia nie zaczną zachowywać się pokojowo, koncert zostanie odwołany. W rezultacie koncert zaczął się dopiero półtorej godziny od planowanego rozpoczęcia koncertu.
Jakby problemów związanych z koncertem było mało, wśród uczestników zaczęła wyłaniać się flaga UPA. Nie umknęło to uwadze, gdyż zostało to uznane za propagowanie ideologii totalitarnych, co jest w Polsce zabronione. Centrum Monitorowania Rasistowskich i Ksenofobicznych Zachowań złożyło zawiadomienie do odpowiednich organów o propagowaniu faszyzmu podczas koncertu poprzez obecność tzw. ,,flag banderowskich”. Według Centrum owe symbole były używane przez pojedyncze jednostki spośród ok. 60 000 zebranych. Istnieją podejrzenia, iż działania te miały charakter prowokacyjny na korzyść reżimów Łukaszenki i Putina.
Podczas koncertu zatrzymanych zostało 109 osób, z czego 72 osoby zostaną oskarżone o popełnienie przestępstwa, a 37 o wykroczenia. 50 uczestników otrzymało mandaty o łącznej kwocie 11 450 zł, a w 38 przypadkach skierowano wnioski o ukaranie do sądu.
Autorka: Wiktoria Szumpur


